Szwajcarska jakość:

Swiss Standards
Strona główna → Sponsoring sportowy Farby KABE → Bielszczanki w Finale Four

Bielszczanki w Finale Four

Spotkanie rewanżowe ćwierćfinału Pucharu Polski pomiędzy BKS Aluprof a Developresem Rzeszów miało dać odpowiedź na pytanie, czy mecz w Rzeszowie przegrany przez bielszczanki 0:3 był tylko wypadkiem przy pracy, czy może trwałym spadkiem formy BKS Aluprof. Otwarte pozostawało także pytanie o to, kto awansuje do Final Four Enea Cup 2014. Po pierwszym meczu bliżej tego były rzeszowianki, ale w Bielsku-Białej czekało je trudne zadanie: wygrać seta lub zachować przewagę tzw. małych punktów z pierwszego meczu.

Od początku spotkania stało się jasne, że bielszczanki nie zamierzają stosować taryfy ulgowej. Wyraźnie spłoszone przyjezdne nie radziły sobie w ataku, przez co bielszczanki prowadziły już nawet 6:0. Po pierwszych sześciu punktach trener Developresu wykorzystał już oba czasy na żądanie, podczas których próbował przekonać swoje podopieczne, by te zaczęły grać bez zbędnego respektu dla rywala. Słowa trenera Marcina Wojtowicza na niewiele się zdały. Rzeszowianki rozpoczęły co prawda punktowanie, ale siatkarki z Bielska-Białej punktowały dwa razy więcej. Kiedy wydawało się, że Developres wreszcie wpadł we właściwy rytm, a przewaga bielszczanek przestała się powiększać (16:8), gospodynie znów przycisnęły i zdobyły kolejne punkty dzięki świetnie stawianym blokom. Ostatecznie pierwszy set zakończył się wygraną BKS Aluprof 25:11. Tak wysokie zwycięstwo oznaczało, że liczenie tzw. małych punktów nie będzie już potrzebne, bo bielszczanki już odrobiły całość strat. Teraz, by myśleć o awansie Developres musiał wygrać w Bielsku-Białej przynajmniej jednego seta.
Rzeszowianki drugą partię zaczęły ambitnie, ale wyrównana gra toczyła się jedynie do pierwszej przerwy technicznej. (8:7 dla BKS Aluprof). Później bielszczanki odskoczyły na kilka punktów (10:7, 16:9) i kontrolowały sytuację. W koncówce seta Developres odrobił część strat, czym zmusił trenera Mirosława Zawieracza do wzięcia czasu. Przerwa na żądanie okazała się skuteczna, bo po niej bielskie siatkarki zdobyły 25 punkt i wygrały 25:18.

Trzeci set miał więc zadecydować o tym, która z drużyn awansuje do Final Four Pucharu Polski. Lepiej rozpoczęły gospodynie, które szybko objęły prowadzenie (4:1, 8:2). Kiedy chwilę później przewaga bielszczanek wzrosła do ośmiu punktów (10:2) chyba tylko najwięksi optymiści wśród kibiców z Rzeszowa wierzyli w awans swojej drużyny. BKS Aluprof przez kolejne minuty utrzymywał prowadzenie i na drugiej przerwie technicznej prowadził 16:9. Niestety w końcówce seta podopieczne Mirosława Zawieracza nagle stanęły na 22 punkcie, a Developres zaczął odrabiać straty. Gdy prowadzenie gospodyń stopniało do czterech punktów (22:18), w drużynie z Rzeszowa odrodziła się nadzieja. Na szczęście bielszczanki w porę się obudziły i wygrały 25:21. Cały mecz zakończył się wygraną BKS Aluprof 3:0, a małe punkty zdecydowały, że to właśnie zespół trenera Mirosława Zawieracza awansuje do najlepszej czwórki Pucharu Polski.


Gratulujemy!